Kronika wyborcza

O co nam chodzi – dlaczego pragniemy zmian na Ziemi Wileńskiej?

Wieloletnie rządy Akcji Wyborczej w rejonie wileńskim wykazały, że ta grupa osób, którym przewodzi W. Tomaszewski i L. Janušauskienė – Počikovska, zmarnowała historyczną możliwość, aby Polacy mogli godnie żyć na Litwie, aby na Ziemi Wileńskiej – naszej jedynej ojczyźnie – były zapoczątkowane przemiany na przyszłe lepsze życie.

Dlatego dziś zamiast tego, aby uczciwie przyznać się wobec polskiego społeczeństwa do kłamstwa, nieróbstwa i nadużyć – rzuca się pomówienia i oszczerstwa na każdego, kto odważy się powiedzieć prawdę.

Zamiast wziąć odpowiedzialność za wszystkie nierozwiązane problemy ludności - a to akurat należy do obowiązku władzy – organizują konflikty, protesty, aby ukryć swoją nieudolność i bezczynność.

Co chcemy zrobić w rejonach podwileńskich oraz w Wilnie?

Po pierwsze, przestać rozpowszechniać o Polakach na Litwie złą informację – że są biedni, że nie dają sobie rady, że są niewykształceni, że żyją najgorzej na Litwie, że ciągle konfliktują z Litwinami. To odstręcza ludzi od kontaktów i współpracy z nami i terenem naszego zamieszkania, ośmiesza i kompromituje nas.

Po drugie, tak jak leży w obowiązku władzy – normalnie sprawować władzę –nie oszukiwać ludzi i nie unikać z nimi spotkań, cierpliwie poznawać wszystkie ludzkie problemy i je rozwiązywać, a nie udawać, że ktoś albo coś, jak złemu tancerzowi, przeszkadza.

Po trzecie zapoczątkować tworzenie podstaw pod przyszłe normalne ludzkie dostatnie życie w podwileńskiej wsi – prioretytowo dbać o wykształcenie i zdrowie ludności, a szczególnie młodzieży, o dobre drogi, systematycznie osiedle za osiedlem zabezpieczać w wodę, kanalizację, dbać o bezpieczeństwo ludzi, zapobiec ekologicznej katastrofie, która dziś zagraża niektórym dzielnicom rejonu, stwarzać warunki do inwestycji i tworzenia miejsc pracy, aby ludzie nie musieli stąd uciekać w poszukiwaniu pracy i się nie rozpraszało historycznie zwartego skupiska ludności polskiej.

Po czwarte – dać swobodę na inicjatywę ludziom, lokalnym stowarzyszeniom, szkołom, zespołom i przedsiębiorstwom, wspierać inicjatywy lokalne, prowadzące do budowania wolnego obywatelskiego społeczeństwa. Zaprzestać przestępczych praktyk nakazowego okradania szkół, przedszkoli, wspólnot religijnych z należnych im 2 % od podatków.

Po piąte, skrzętnie zbierać, zabezpieczać i upowszechniać poprzez nauczanie w szkołach regionalną historię i kulturę.

Dlaczego dziś nasze losy i Ziemi Wileńskiej zostały zagrożone? Bowiem żadne społeczeństwo, a tym bardziej polskie, nie może się rozwijać w warunkach śledzenia, donosów, prześladowań i poniżania godności ludzkiej, kiedy władzę nad ludźmi oddano w ręce najbardziej agresywnych i rozbestwionych ludzi na wzór starosty w Bujwidzach. Jeszcze kilka lat zastraszania, okradania szkół z 2% od podatków, marnotrawienia budżetowych środków – i ludność będzie uciekała, odwracała się od polskości, od polskich szkół – jest to dla nas wszystkich śmiertelne zagrożenie, do którego doprowadziły przestępcze rządy Akcji. Jeżeli w czasie najbliższych wyborów nie przerwiemy tych obłędnych rządów – straty nie da się już odrobić.

Powinni to przede wszystkim zrozumieć nauczyciele, inteligencja i wszystkie patriotycznie myślące osoby.

Dlaczego tak szybko zmienia się skład narodowościowy w rejonie wileńskim? Urzędnicy od Akcji za minione lata niczym nie pomogli ludności polskiej w odzyskiwaniu ziemi, a zatwierdzali projekty z przenoszeniem ziemi z innych rejonów Litwy. Oprócz tego za ich zgodą pod Wilnem odbywało się masowe skupywanie ziemi, którą głosami radnych Akcji szybko dzielono na działki pod zabudowę i budowano domy. Dziś, aby ten stan trwał i dalej, przeciąga się sporządzenie ogólnego planu rejonu, a ludność codziennie traci na cenie ziemi, którą po części sprzedając mogłaby się wybić z postsowieckiej nędzy.

W tym samym czasie, gdy w wielu miejscowościach, jak Kapliczniki i im podobne, za 14 lat sprawowania przez Akcję władzy nie pojawił się żaden urzędnik z rejonu, aby pomóc ludności, L. Janušauskienė – Počikovska załatwiła sobie 6 działek w rejonie wileńskim, cztery domy i mieszkania w Wilnie, oraz wybudowała dwa domy w rejonie wileńskim – nad Żejmianą w Pailgie i w Niemenczynie. Z. Balcewicz, który przedstawiał Akcję w powiecie, zamiast niesienia pomocy ludności przy zwrocie ziemi – załatwił sobie i rodzinie 12 działek.

Twierdzenie, że Polacy się kłócą nie jest prawdą. Po pierwsze, że oni są Polakami – nie jest wcale pewne. Po drugie, my jako działacze Polskiej Partii Ludowej krytykujemy urzędników, którzy źle sprawują władzę, kradną i nadużywają. I jest to obowiązkiem każdego obywatela w każdym normalnym państwie – kontrolować tych, co u władzy, krytycznie ich oceniać niezależnie od narodowości sprawującego władzę. Tak samo krytycznie powinniśmy oceniać Litwina, Rosjanina, Białorusina czy Żyda, o ile on zajmuje stanowisko opłacane z naszych podatków czyli z naszej kieszeni. Polacy nie mogą być wyjątkiem, bo wieloletnie rozpasanie się działaczy Akcji świadczy, iż im tym bardziej potrzebna jest kontrola społeczna.

Kto ich wspiera? Przede wszystkim litewskie partie, które w ten sposób chcą doprowadzić polskie społeczeństwo do osłabienia i odwracania się od polskości. Dziś są to przede wszystkim postkomunistyczne partie Brazauskasa i Prunskiene, które przyjęły Akcję do koalicji oraz Paksasa, który liczy na koalicję z Akcją. Im są obojętne łamanie praw człowieka i obywatela na Ziemi Wileńskiej. Te partie są współodpowiedzialne za to, co się dziś dzieje na Ziemi Wileńskiej.

Pamiętajmy więc, że głosując na Akcję czy powyższe partie litewskie dalej zaciskamy pętlę na szyi naszego społeczeństwa, stając się współodpowiedzialnymi za wyniszczanie Polaków na Wileńszczyźnie.

Dalsze oszukiwanie wyborców. Na czele listy Akcji Wyborczej znaleźli się Tomaszewski i Janušauskienė – Počikovska, chociaż są posłami. Wiadomo, że pozostaną w Sejmie, ale dziś oszukując wyborców, twierdzą, że zrzekną się mandatów poselskich i będą pracować w radzie rejonu.

Czy pójść na wybory? Pójść i przegłosować za zmiany na Ziemi Wileńskiej, za naszą przyszłość i przyszłość naszych dzieci. I nie lękać się zastraszania i pogróżek – głosowanie jest tajne – spokojnie i odpowiedzialnie trzeba zapełnić kartę do głosowania i oddać swój głos za zmiany na lepsze.

Polacy na Litwie mieli trudny wiek XX. Dziś naprawdę mają prawo na godne życie w warunkach, jak żyją ludzie na świecie – w domach, gdzie jest woda i kanalizacja, z dobrą opieką zdrowia, z dobrymi drogami, bezpiecznie i w dostatku.

A czy te zmiany zaczną następować – zależy od każdego z nas, od naszej postawy i od naszego głosowania. I niech nam dopomoże Bóg.

Polska Partia Ludowa