W tygodniku „Tygodnik Wileńszczyzny” 18 - 24 stycznia, 2007 r. nr 3 oraz w wydaniu internetowym nr 332 ukazał się artykuł Słowo do Czytelnika „Widmo krąży po Wileńszczyźnie, widmo…” autorstwa redaktor Czesławy Paczkowskiej, w którym autorka szkaluje dobre imię Polskiej Partii Ludowej, czyli wszystkich jej członków oraz podaje nieprawdziwe informacje ubliżające godności członków partii oraz osób jej sympatyzujących. Chociaż zarówno autorka, jak i redakcja tygodnika już niejednokrotnie stawiały bezpodstawne zarzuty wobec Polskiej Partii Ludowej i jej członów, ostatni artykuł autorki Cz. Paczkowskiej przekroczył wszystkie granice przyzwoitości ludzkiej oraz etyki dziennikarskiej. Wobec czego, zgodnie z litewskim ustawodawstwem żądamy od redakcji „Tygodnik Wileńszczyzny” oraz osobiście od autorki wspomnianego albo podania dowodów na stawiane PPL zarzuty albo, w przeciwnym razie, sprostowania kłamliwych zarzutów i nieprawdziwej informacji oraz oficjalnych przeprosin Polskiej Partii Ludowej i jej członków na łamach „Tygodnika Wileńszczyzny” oraz na stronie internetowej gazety www.tygodnik.lt.
Domagamy się podania dowodów bądź w przeciwnym razie sprostowania nieprawdziwej informacji, że:
1. Polska Partia Ludowa „…w celu rozbicia polskiego środowiska…”;
2. Polską Partię Ludową „obecnie wspierają ją w tych zamiarach, w tym też finansowo, partie litewskie”;
3. „…Rzucono na ten (rozbicia polskiego środowiska) cel niemałe siły, technologie i pieniądze…”;
4. „na wybory na podstawie fałszywych papierów partyjka ta została zarejestrowana";
5. Poprzez konserwatystę A. Vidunasa, (...) oraz Vasiliauskasa, (…) werbuje się (…) kandydatów na listę (listę Polskiej Partii Ludowej) z Polaków, pracujących w szkołach powiatowych, zastraszając ludzi utratą pracy i każąc iść na listę (…);
6. (…) jedna z kierowniczek przedszkola w Wilnie otrzymała ze środowiska mera Zuokasa propozycję załatwienia zwrotu ojcowizny w mieście pod warunkiem kandydowania z listy (…)
7. (…)przywłaszczając akcje spółki „Nasza Gazeta”, tenże R. Maciejkianiec bezprawnie sprywatyzował pomieszczenie redakcji i przywłaszczył te pieniądze, w czym jemu sprzyjał nawet sąd. Dziś za te pieniądze wydaje darmowe gazetki z paszkwilami, a nawet zaprenumerował nieodpłatnie na pół roku ok. tysiąca egzemplarzy dziennika „Respublika” w rosyjskim wydaniu, po 90 Lt każdy (…)
Jest to tylko podstawowa część nieprawdziwej i oszczerczej informacji z pod pióra Czesławy Paczkowskiej, jakiej to domagamy się sprostowania oraz przeproszenia członków Polskiej Partii Ludowej.
W razie zignorowania przez redakcję „Tygodnika Wileńszczyzny” oraz autorki artykułu, oświadczamy, że Polska Partia Ludowa zostawia sobie prawo w drodze sądowej domagać się sprostowania kłamliwych informacji oraz zrekompensowanie straty moralnej, poniesionych w wyniku oszczerczych i kłamliwych publikacji na łamach „Tygodnika Wileńszczyzny”.
Równocześnie oświadczamy, że Polska Partia Ludowa została powołana w 2002 roku i do dziś działa zgodnie z prawem litewskim oraz na podstawie ustawy o partiach politycznych i Statucie Polskiej Partii Litewskiej. PPL liczy ponad 1070 członków i zgodnie z prawem litewskim jest zarejestrowana w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz w Rejestrze. Polska Partia Ludowa, co roku składa sprawozdanie finansowe w Inspekcji Podatkowej oraz w Główniej Komisji Wyborczej.
Polska Partia Ludowa jest polityczną organizacją otwartą oraz tolerancyjną, dążącą do współpracy ze wszystkimi organizacjami, instytucjami i partiami (w tym też z ZPL i AWPL), jeśli dla nich też jest bliski nadrzędny cel dobro Ziemi Wileńskiej i ludzi tu mieszkających, jaki za punkt honoru w swoim programie stawia Polska Partia Ludowa.
Przed każdymi kolejnymi wyborami wśród partii, ubiegających się o władzę na Wileńszczyźnie pojawia się jakiś pseudopolityczny twór, powołany w celu rozbicia polskiego środowiska i przejęcia elektoratu Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Mało kto dziś pamięta tzw. Alians Mniejszości Narodowych, Wspólnotę Litwy Wschodniej czy „skrzydła” i odłamki innych partii o różnym zabarwieniu. Na wzór tamtych chwytów podczas poprzednich wyborów do rad samorządowych w tym samym celu powstała PPL, czyli „Pi-pi-elka”, niby polska partyjka, powołana przez skompromitowanego działacza R. Maciejkiańca. Sromotnie wtedy przegrała walkę, uzyskując 1 mandacik i zdobywając aż 0,06 proc. głosów w skali kraju. Teraz widząc, że społeczeństwo polskie „pi-pi-elkę” odrzuca, obecnie wspierają ją w tych zamiarach, w tym też finansowo, partie litewskie, które same chciałyby dawno przejąć władzę na Wileńszczyźnie. Posługują się więc w tym niby polską partyjką, by tym samym skuteczniej zaplątać ludzi..
Aczkolwiek największym problemem tej partyjki jest ewidentny brak… ludzi (członków), gdyż w zasadzie partyjkę tworzy nieduża grupka skompromitowanych osób. Mimo to na wybory na podstawie fałszywych papierów partyjka ta została zarejestrowana. Powstał jednak kolejny problem: brak kandydatów, by wytypować ich na listę, bo po prostu nie mają na to chętnych. Żaden przecież szanujący się człowiek nauczyciel czy przedsiębiorca na tę listę nie pójdzie, jak to było w poprzednich wyborach. Wtedy np. w Solecznikach „pi-pi-elka” wystawiła 10-osobową listę, na której figurowało dwóch oszukanych Polaków i 8 staroobrzędowców w wieku emerytalnym, nawet rocznik 1918 i 1920. Tym razem takiej kompromitacji pozwolić sobie widocznie nie chcą. Tym bardziej, że z pomocą im przyszły partie litewskie i struktury władzy.
Poprzez konserwatystę A. Vidunasa, znanego z niezwracania ziemi podczas kierowania powiatem oraz Vasiliauskasa, czuwającego nad rozwojem szkół powiatowych werbuje się dla skompromitowanego kacyka kandydatów na listę z Polaków, pracujących w szkołach powiatowych, zastraszając ludzi utratą pracy i każąc iść na listę Maciejkiańca. Wiemy przecież dobrze, jak w podobny sposób zakładano szkoły powiatowe, gdzie za ofertę pracy rodzicom „kupowano” dzieci. Teraz, kiedy ZPL, AWPL i „Macierzy Szkolnej” udało się tę walkę wygrać, posunięto się dalej „kupując” miejsca radnych w samorządach.
Z kolei jedna z kierowniczek przedszkola w Wilnie otrzymała ze środowiska mera Zuokasa propozycję załatwienia zwrotu ojcowizny w mieście pod warunkiem kandydowania z listy „pi-pi-elki”. Najciekawsze, że to proponuje partia, która już drugą kadencję z rzędu hamuje zwrot ziemi w stolicy.
Konserwatyści, liberałcentryści i socjaldemokraci wzajemnie się wspierają z „pi-pi-elką” w formowaniu komisji wyborczych. W wyniku tej zmowy AWPL nie otrzymała praktycznie żadnego prezesa komisji dzielnicowych, a wspomniana czwórka podzieliła kwoty prezesów między sobą. Zreanimowana „pi-pi-elka”, nie mając ludzi, udostępniła swe miejsca w komisjach dla konserwatystów w Korwiu, Mejszagole i kilku innych miejscowościach. W Solecznikach zaś doszło do niewiarygodnego wręcz incydentu, kiedy jednego z członków komisji rejonowej, która wyznacza prezesów w dzielnicach, porwano i trzymano pół dnia za zamkniętymi drzwiami, byle tylko głosowanie za jej składem odbyło się nie na korzyść AWPL. Skąd my to już znamy?
Jak było podane w oświadczeniu Zarządu ZPL z 6 stycznia br., przywłaszczając akcje spółki „Nasza Gazeta”, tenże R. Maciejkianiec bezprawnie sprywatyzował pomieszczenie redakcji i przywłaszczył te pieniądze, w czym jemu sprzyjał nawet sąd. Dziś za te pieniądze wydaje darmowe gazetki z paszkwilami, a nawet zaprenumerował nieodpłatnie na pół roku ok. tysiąca egzemplarzy dziennika „Respublika” w rosyjskim wydaniu, po 90 Lt każdy. Co ma być w nim pisane, łatwo przewidzieć.
Ostatnią rewelacją jest pojawienie się na liście PPL dwóch sprzedawczyków T. Filipowicza i J. Dowgiały, którzy startując w poprzednich wyborach z listy AWPL zdradzili swych wyborców i ukryli się pod płaszczykiem swego dobrodzieja Zuokasa. Czyli sprzedawczyki, krętacze i aferzyści wszelkiej maści znaleźli wspólny interes i cel: zarobić po raz kolejny na niszczeniu polskości.
Duchowy ideolog działacza „pi-pi-elki” Karol Marks tekst swego Manifestu rozpoczął od zdania: „Widmo krąży po Europie, widmo komunizmu”. Dziś widmo jego spadkobiercy próbuje krążyć po Wileńszczyźnie, by w sprawdzonym latami stylu znów oszukać jej ludność. Mimo to, wierzymy, że naszą społeczność nie da się nabrać na szytą białymi nićmi propagandę. Dzisiaj ludzie nie muszą bać się były gorsze czasy: rozpędzenia samorządów i wprowadzenia komisarycznego zarządzania, a jednak i wtedy nie wszyscy ulegli naciskom i zastraszaniu. Po wtorkowej wspólnej naradzie AWPL, ZPL, Polskiej Macierzy Szkolnej i 23 innych polskich organizacji społecznych na Litwie, gdzie panował duch jedności Polaków, widoczne jest, że ta perfidna taktyka z góry jest skazana na sromotną porażkę.