Panie Dyrektorze, ponieważ rozpoczął się kolejny sezon grzewczy, proszę przedstawić naszym Czytelnikom przedsiębiorstwo, zawdzięczając któremu w naszych domach i mieszkaniach jest ciepło i przytulnie.
"Vilniaus energija" to spółka akcyjna, która produkuje ciepło i energię elektryczną dla mieszkańców śródmieścia, jak również mieszkańców nowych odległych dzielnic jak Nowa Wilejka, Soleniki, Dworczany, Waka Trocka, Grygiszki czy Werki. Wyprodukowaną zaś energię elektryczną sprzedajemy spółce akcyjnej "Lietuvos Energija" i "Rytu skirstomieji tinklai".
Mamy dwie elektrownie i dwie kotłownie rejonowe. Mamy również ok. 40 małych kotłowni, które są rozrzucone po całym mieście.
Zainstalowana moc przedsiębiorstwa wynosi 2100 MW, długość sieci cieplnych - 520 km, średnica rur - od 50 mm do 1,2 m. Do sieci cieplnych w Wilnie jest podłączonych ok. 6 i pół tysiąca domów. Mamy 6350 węzłów cieplnych oraz 18 stacji do pompowania wody.
W roku 2002 spółka akcyjna "Wileńskie Sieci Cieplne", która jest właścicielem sieci, elektrowni i kotłowni podpisała umowę wynajmu urządzeń na okres 15 lat do roku 2017 z francuską firmą "Dalkia".
Czyli oprócz "Vilniaus energija" nikt inny nie dostarcza ciepła dla Wilna?
Nikt, chociaż należy zaznaczyć, że istnieje pewna bardzo mała spółka akcyjna w Fabijaniszkach , która jednak nie może obniżyć cen i nie może z nami konkurować.
To jest techniczna strona. A pracownicy spółki?
W spółce "Vilniaus Energija" pracuje prawie tysiąc osób. Są to i inżynierowie, pracownicy techniczni, robotnicy w elektrowniach i kotłowniach, no i oczywiście administracja.
Najbardziej nurtuje wilnian pytanie - ile będziemy płacić za ogrzewanie mieszkań. A więc, czego należy oczekiwać i jak Wilno wygląda na tle innych miast?
Zacznijmy może od tego, że cena ciepła i opłata za ogrzewanie to są dwie różne rzeczy. Opłata za ogrzewanie jest to ilość ciepła, którą użytkownik wykorzystuje w domu, pomnożona przez cenę ciepła. Na cenę kilowatogodziny (kWh) ciepła składa się kilka aspektów - 57 proc. stanowią nakłady zmienne takie jak gaz ziemny, który otrzymujemy z Rosji, i mazut, który jest jednak o wiele droższy niż gaz, dlatego prawie z niego nie korzystamy. I ta część nakładów zmienia się prawie co miesiąc. 15 proc. - to wynagrodzenie dla pracowników i robotników, 12 proc. - amortyzacja, 11 proc. - materiały i 5 proc. - pozostałe nakłady.
Warto zaznaczyć, że zaczynając od 1 kwietnia 2002 roku, kiedy to została podpisana umowa z "Dalkią" cena energii cieplnej dla mieszkańców Wilna stale się zmniejszała. Do kwietnia 2002 r. cena wynosiła 10,88 ct/kWh i następnie w ciągu następnych lat trwało stopniowe obniżanie cen aż do poniżej 10 ct/kWh. I tylko 1 lutego 2006 r. po raz pierwszy podwyższono je do 10,58 ct/kWh. Jednak nadal były one niższe niż w kwietniu 2002 roku. I tylko od 1 lipca b.r. ceny wzrosły do 12,305 ct/kWh. O tym zadecydowała stale wzrastająca cena gazu ziemnego. Zaczynając od czwartego kwartału roku 2005 wrosła ona aż o 43,2 proc, chociaż cena ciepła zwiększyła się tylko o 14,7 proc.
W sytuacji stałego wzrostu cen paliwa staramy się, aby ludność miasta mniej to odczuwała - automatyzujemy nasze urządzenia, szukamy innych paliw. Obecnie w Elektrowni nr 2 wybudowaliśmy kocioł do spalania biomasy, czyli wszystkiego, co rośnie na ziemi i nadaje się do spalenia.
I ten nasz wysiłek jest skuteczny - dziś cena ciepła w Wilnie jest najniższa w porównaniu z innymi miastami i rejonami Litwy. Za wyjątkiem Kowna, gdzie rosyjski "Gazprom" wykupił elektrociepłownię i przesyła dla niej gaz po starej cenie. Dla Wilna i innych miast cena gazu, przypominam, wzrosła o 43,2 proc.
Ale skoro mówimy o cenach, chciałbym zaznaczyć, że nasz wysiłek to tylko połowa sprawy. Niezwykle ważne, abyśmy wszyscy zrozumieli, że suma, którą płacimy za ogrzewanie mieszkania zależy nie tylko od tego, kto dostarcza ciepło, ale również od tego, kto z niego korzysta. I dlatego w samym Wilnie jeden płaci mniej, a drugi więcej, a cena za ogrzanie 1 m2 w różnych rejonach stolicy bardzo się różni. Np. w domach przy ul. Pamenkalnio wynosi ona 6 Lt., a przy Żukausko i na Żyrmunach w renowanym domu jest 3 - 4 razy niższa, że przy ul. Pamenkalnio domy są stare, a w.w. - są zbudowane całkiem niedawno, mają dobrą izolację.
Czyli oprócz Waszego wysiłku mieszkańcy także sami muszą dbać o ekonomię energii, a co za tym idzie - o zmniejszenie wydatków na ogrzewanie mieszkań?
Oczywiście, jak najbardziej. Ciepło ucieka zwłaszcza z domów panelowych, a także przez okna i na stykach. A więc, żeby utrzymać stałą temperaturę (np. 18 stopni), potrzeba bardzo dużo ciepła, a przecież stoi licznik! Więc żeby zmniejszyć tę ilość a znaczy i wydatki ludności na opłatę ogrzewania, powinniśmy porządkować, renowować i ocieplać nasze domy i mieszkania. Powinno w to się włączyć i państwo, i politycy. Chciałbym zaznaczyć, że wszyscy przecież wiedzieli, iż ceny paliwa będą rosnąć, i że ich poziom będzie kiedyś taki jak w Europie Zachodniej. Tymczasem politycy jak dotąd nie zrobili nic, aby uprzedzić rost cen gazu i dopomóc ludności w ponoszeniu tych skutków. W Wilnie jak dotychczas dokonano renowacji tylko jednego domu przy ul. Żirműnu 3, gdzie zużycie ciepła spadło aż o ok. 38 proc.
W naszych warunkach, gdy ludność niewiele zarabia w porównaniu z innymi krajami Europy, szczególnie jest potrzebna interwencja państwa w renowację domów, mieszkań i w gospodarkę cieplną. W krajach zachodnich mieszkańcy wydają na ogrzewanie mieszkań zaledwie 5 proc. od dochodu rodziny. Jest tam tak dlatego, że domy mają dobrą izolację, węzły cieplne i cała gospodarka jest w porządku.
Dlatego liczymy na to, że z biegiem czasu myślenie i działanie pójdzie w tym kierunku. Musimy sami dbać o zmniejszanie strat ciepła, ale też naciskać na polityków, aby w budżecie państwa znalazły się środki na renowację domów i mieszkań. Pamiętam, jak kiedyś zaczęliśmy budować w domach zautomatyzowane węzły cieplne, które same regulują ilość ciepła. Jest to przydatne zwłaszcza w dzień, gdy jest cieplej. Wszystko zrobiliśmy za własne pieniądze, niczego nie wymagaliśmy od ludzi. Prosiliśmy i prosimy tylko o jedno - nie przeszkadzajcie. Renowacja szła i nadal idzie zoporem, ale w mieście jest już ok. 80 proc. zmienionych węzłów cieplnych. Myślę, że w roku 2008 skończymy ten program. Jednak to tylko jeden krok, jedna część tego, co pozwala na oszczędzanie ciepła. Najważniejsze są teraz domy, szczególnie z paneli, gdyż nie zatrzymują one ciepła. Trzeba przyśpieszyć proces renowacji tych domów, a to już zależy od polityki państwa. I jak już mówiłem, na razie w tym zakresie nie zrobiono prawie nic.
A więc należy znaleźć sposoby, zachęcające mieszkańców do renowacji swoich mieszkań, inwestowania w nie?
Oczywiście. Ludzie z czasem zmienią poglądy na ten temat. Spójrzmy na państwa zachodnie - one już przez to przeszły. Dlatego i Litwa również pójdzie w tym kierunku.
Dobrym przykładem są Niemcy Wschodnie - wszystko się zmieniło, domy są przebudowane, a jeszcze w 1998 r., gdy tam byłem, wszystko wyglądało tak jak na Litwie - domy były z paneli, miasto szare, chociaż mur berliński był już zburzony. Teraz wszystko jest inaczej. Oczywiście, Niemcy są bogatym państwem, mają wystarczająco środków, więc zrobiły to w ciągu krótkiego czasu. U nas to potrwa dłużej, ale innej drogi nie ma.
A jak się mają sprawy przygotowań do tegorocznej zimy?
W roku 2006 spółka "Vilniaus energija" zainwestowała 100 milionów środków własnych. To największa jak dotychczas inwestycja.
Po pierwsze, został wybudowany kocioł na biomasę w Elektrowni nr 2 - stanowi to 35 proc. inwestycji. Po drugie, zmieniliśmy pompy cyrkulacyjne, wybudowaliśmy urządzenie do oczyszczania ścieków ropopochodnych - jest to projekt ekologiczny. W elektrowni nr 3 zrobiliśmy rekonstrukcję bloku pierwszego i turbiny. Dokonaliśmy remontu dużego komina, który ma 250 m. wysokości. Zainstalowaliśmy również nowe urządzenie na olej, gdyż wykorzystujemy go w wielkich ilościach, zwłaszcza w turbinach. Zmieniliśmy i zrekonstruowaliśmy 7 km sieci cieplnych, wybudowaliśmy 11 km nowych. Zremontowaliśmy urządzenie do pompowania wody, zbudowaliśmy 150 węzłów cieplnych w mieszkaniach. Wszystko to zrobiliśmy w ciągu 3 - 4 miesięcy. Dokonaliśmy też mniejszych remontów oraz rekonstrukcji. Słowem wykonaliśmy wiele prac i wydaliśmy jak nigdy mnóstwo pieniędzy, żeby utrzymać urządzenia i całą gospodarkę cieplną na wysokim poziomie.
Wilno ma malownicze pagórkowate położenie, rozległe zalesione tereny, co szczególnie doceniają odwiedzający stolicę turyści. A jak to wpływa na funkcjonowanie gospodarki cieplnej?
Odległości między rejonami Wilna to jedna sprawa. Natomiast pagórki sprawiają kłopot nie tylko przy budowaniu sieci cieplnych, ale i przesyłaniu energii cieplnej. Różnica poziomów w różnych miejscowościach dochodzi nawet do 120 m. Jesteśmy więc zmuszeni do przesyłania energii budować mnóstwo urządzeń pompujących. W miastach leżących na równinach ten proces przebiega znacznie łatwiej.
Panie Dyrektorze, może jeszcze kilka słów o sobie.
Jestem dyrektorem technicznym spółki, która tak naprawdę jest przedsiębiorstwem technicznym. Podlegają mi departamenty produkcji, sieci cieplnych i remontu. Pochodzę z Ziemi Wileńskiej z obecnego pogranicza Litwy i Białorusi w okolicy Solecznik. Od wielu lat pracuję w "Vilniaus energija", znam tę pracę i lubię. Mój śp. ojciec do czasów sowieckiech nazywał się Burzyński - ja już urodziłem się jako Burinskij.
Rodzinę, ku naszej radości, mamy zgraną, w której panuje zgoda i miłość. Wyhodowaliśmy z żoną córkę i syna i doczekaliśmy się już z małżeństwa córki 10 - letniej wnuczki. Syn ukończył Szkołę im. Syrokomli i studiuje na Uniwersytecie Prawa im. M. Romera.
Dziękujemy za przedstawienie naszym Czytelnikom sytuacji w gospodarce cieplnej Wilna. Życzymy sukcesów w pracy i szczęścia w życiu rodzinnym.