Wywiady

Jak groch o ścianę...

Rozmowa z Andrzejem Subotowiczem, kandydatem na radnego rejonu wileńskiego

Dlaczego pan, panie Andrzeju, wzorowy rolnik, który świeci przykładem nie tylko w rejonie, ale i w całej Litwie, zdecydował się zaangażować w politykę?

Co się tyczy mojego gospodarstwa - to nie wiem czy jest takie wzorcowe, po prostu pracuję, robię swoje. Człowiek powinien przecież z czegoś żyć. Natomiast jeśli chodzi o politykę - to zdecydowały względy niepolityczne. Po prostu chcę pomóc ludziom. Teraz mamy w rejonie dyktaturę. Człowiek bije się jak przysłowiowy groch o ścianę i nic nie może zdziałać. Czy to w kwestii ziemi, czy innych spraw. Przy dzisiejszym układzie politycznym nic dobrego zrobić się nie da.

Słyszałem, że miejscowe władze ciągle panu rzucały „kłody pod nogi”? Jak z tym jest?

Owszem, coś takiego miało miejsce. Obecnie jednak sytuacja zmieniła się nieco. Stanąłem mocniej na swoich nogach, uodporniłem się na ataki władzy. Chyba przyzwyczailiśmy się już jeden do drugiego (śmiech)... „Dzień dobry”, „Do widzenia” — na tym nasze stosunki się kończą. Otwarcie mnie nie zwalczają. Czasami zapuszczą jakąś plotkę o mnie i tyle...

Dlaczego startuje pan z listy Polskiej Partii Ludowej, która budzi u władz rejonowych szczególną i niczym nieumotywowaną nienawiść?

Jedną z podstawowych przyczyn dlaczego poświęcam część swego życia Polskiej Partii Ludowej, są jej programowe założenia odpowiadające memu własnemu światopoglądowi. Musimy wznieść się ponad narodowymi podziałami i waśniami. Kiedyś byłem członkiem AWPL. Zostałem zaocznie skreślony, gdy zacząłem mówić prawdę. Dziś w Akcji panuje dyktatura. Musisz robić i mówić to, co ci każą. Tu Polak, a tam Litwin. Wszystko opiera się na nacjonalizmie. To mi się nie podoba. Bo w każdym narodzie są ludzie dobrzy i źli.

Podobno pan hoduje sarny? Skąd tak egzotyczny pomysł?

Nie sarny, tylko daniele. Obecnie mam 11 sztuk. Jest to w sumie pierwsze tego typu gospodarstwo w powiecie wileńskim. Co prawda mieliśmy trochę problemów z dokumentacją i z urzędnikami. Bo to już tak jest, że im mniejszy urzędnik, tym większe wymagania stawia. No, ale jakoś udało się przebrnąć.

(ar)