Teresa Borisowa (ur. w 1966 r. w Koleśnikach) - Ukończyła Wileński Uniwersytet Pedagogiczny w Wilnie i Akademię Podlaską w Siedlcach. 18 lat przepracowała jako nauczycielka w Kamiońskiej Szkole Średniej. Ma męża i dwie córki.
Jest Pani jedną z tych, którzy zakładali podwaliny ruchu polskiego na Litwie, prężnie działając w życiu kulturalnym i społecznym rejonu solecznickiego?
Można tak powiedzieć. Przez wiele lat tańczyłam w zespole „Solczanie”. Spędziłam tam całą swoją młodość. To były najwspanialsze lata mego życia! Mieliśmy bardzo dobry i zgrany zespół. Analizując z perspektywy dnia dzisiejszego mogę stwierdzić, że atmosferę zawdzięczaliśmy przede wszystkim szeregowym uczestnikom, a nie kierownictwu, które często wykorzystywało zespół do własnych celów. Nie byłam członkiem Akcji Wyborczej, ale jej sympatyzowałam. W różnych sprawach jej pomagałam. Należałem do Związku Polaków na Litwie. I muszę powiedzieć, że współpraca ze Związkiem odbywała się raczej pozytywnie. Nie odżegnuję się od tamtego okresu życia. Nadal uważam, że ZPL dużo zdziałał dla naszej społeczności.
To dlaczego się Pani zdecydowała kandydować z listy Polskiej Partii Ludowej? Jest to przecież partia młoda i opozycyjna?
Być może dlatego, że jest bardziej czysta od innych. Nie ma tu wszystkich tych układów i układzików jakie istnieją w Akcji Wyborczej. Duże znaczenie dla mnie miało również to, że jest to partia polska. Od zawsze wspierałam i nadal chcę wspierać polskośćć i pracować dla dobra Polaków. To nie znaczy, że inne narody są mniej ważne. W Solecznikach jednak przeważającą część mieszkańców stanowią Polacy. Dlatego gdy mówimy, że chcemy pracować dla dobra Polaków to oznacza, że chcemy pracować dla dobra całego rejonu. Odpowiada mi program partii, zgadzam się z głoszonymi postulatami, podobają mi się ludzie, którzy tu działają. Chcę również coś zrobić dla swego rejonu. Rozmawiając z ludźmi i obserwując zaistniałą sytuację w rejonie doszłam do wniosku, że nadeszła pora na zmiany. Tak dalej być nie może. Dlatego zdecydowałem się na kandydowanie.
Co Pani zdaniem należy do podstawowych obowiązków radnego?
Obecnie pracy dla radnego w rejonie jest sporo. Takim podstawowym zadaniem radnego, według mnie, jest pomoc zwykłym ludziom w podstawowych sprawach. Obecnie panuje u nas taka sytuacja, że zwykły człowiek po prostu nie wie dokąd ma zwrócic się. Niby w Samorządzie jest dużo urzędników, ale nikt nie chce lub boi się wyciągnąć pomocną dłoń do prostego człowieka. Można odnieść wrażenie, że obecnie urzędnicy pracują nie dla całego rejonu, a tylko dla wybranych osób.
Ma Pani duży staż pedagogiczny, czy może on przydać się w pracy radnego?
Oczywiście. Tu chcę podkreślić, że bardzo lubiłam i lubię swój zawód. Tak długo jak siebie pamiętam zawsze chciałam pracować z dziećmi. Uczestniczyć w ich wychowaniu. Oświata jest jedną z najważniejszych dziedzin, które leżą w gestii samorządów. Od tego jak wychowamy naszą młodzież będzie zależała nasza przyszłość. .
W rejonie wileńskim jednym z podstawowych problemów jest zwrot ziemi? Z jakimi problemami borykają się Soleczniki?
No, problemów jest dużo. Oczywiście ze zwrotem ziemi jest trochę lepiej niż w rejonie wileńskim, ale mimo wszystko pewne problemy istnieją. Część mieszkańców dotychczas nie może zwrócić swojej ojcowizny. Nadal brakuje miejsc pracy. Wiele osób albo dojeżdża do Wilna, albo żyje z zasiłków dla bezrobotnych. Samorząd nic nie robi w tym kierunku, aby sytuację zmienić. Duży problem mamy z mieszkaniami. Obecna sytuacja sprzyja rozpraszaniu środowiska i porzucania rejonu przez młodzież czyli za patriotycznymi słowami nie następują czyny.
Czy mogłaby Pani trochę bardziej szczegółowo wyjaśnić czytelnikom o co chodzi z tymi mieszkaniami?
Ostatnio w Solecznikach nic się nie buduje. Młode rodziny nie mają gdzie mieszkać. Po prostu nie mogą kupić mieszkania. Myślę, że dobrym wyjściem byłyby mieszkania samorządowe, jak w Wilnie, które za niedużą opłatę są wynajmowane młodym rodzinom.
Słyszałem, że dosyć duża część absolwentów szkół rejonu solecznickiego dostaje się na studia wyższe. Czy nie wie Pani, ilu z nich wraca z powrotem do siebie?
Część wraca, ale jak już wspominałam nie mają gdzie pracować. Więc muszą dojeżdżać do Wilna. Dojazdy jednak kosztują i zabierają mnóstwo czasu. Myśle, że Samorząd dla tych ludzi mógłby zorganizować jakiś transport. Nie są to duże koszta, ale na pewno duża pomoc dla ludzi.
Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesu w zbliżających się wyborach.